Mediacja wielostronna. Dlaczego czasami najtrudniej jest usłyszeć wszystkich?
Gdy słyszymy słowo „mediacja”, najczęściej wyobrażamy sobie dwie osoby siedzące naprzeciw siebie.
Dwie strony konfliktu, dwa stanowiska i dwie historie.
Rzeczywistość bardzo często wygląda jednak inaczej.
W praktyce mediatorzy spotykają się również z konfliktami, w których uczestniczą trzy, cztery, sześć, a czasami nawet kilkanaście osób.
Mediacje spadkowe, konflikty rodzinne, spory pomiędzy wspólnikami, sprawy dotyczące prowadzenia rodzinnej firmy, konflikty związane z opieką nad starszym rodzicem czy spory sąsiedzkie.
W takich sytuacjach mediacja staje się znacznie bardziej złożona. I właśnie dlatego mediacje wielostronne należą do najbardziej wymagających procesów mediacyjnych.
Kiedy konflikt przestaje mieć dwie strony
W klasycznej mediacji bardzo często możemy wskazać dwie strony sporu. Nawet jeżeli sytuacja jest skomplikowana, uczestnicy zwykle reprezentują dwa odmienne stanowiska.
W mediacji wielostronnej wygląda to zupełnie inaczej. Wyobraźmy sobie rodzeństwo dziedziczące dom po rodzicach. Jedna osoba chce sprzedaży nieruchomości. Druga chciałaby ją zachować. Trzecia chce przejąć dom i spłacić pozostałych. Czwarta uważa, że przez lata poświęcała najwięcej czasu na opiekę nad rodzicami i jej wkład powinien zostać uwzględniony.
Formalnie wszyscy rozmawiają o tym samym domu. W rzeczywistości każdy z nich rozmawia o czymś innym. O poczuciu sprawiedliwości, wdzięczności, relacjach rodzinnych i o własnej przyszłości.
I właśnie wtedy mediator musi pomóc uczestnikom dostrzec, że pod jednym problemem często kryje się kilka różnych historii.
Największym wyzwaniem nie jest liczba osób
Wbrew pozorom trudność mediacji wielostronnej nie polega na tym, że przy stole siedzi więcej uczestników. Prawdziwe wyzwanie pojawia się wtedy, gdy każda z tych osób wnosi do rozmowy własne emocje, doświadczenia i oczekiwania.
Przy dwóch stronach mediator stara się zrozumieć dwie perspektywy. Przy sześciu uczestnikach tych perspektyw może być sześć.
I każda z nich jest równie ważna.
Gdy pojawiają się koalicje
Jednym z charakterystycznych zjawisk dla mediacji wielostronnych jest tworzenie się koalicji. To naturalny mechanizm. Ludzie szukają osób, które myślą podobnie.
Zdarza się więc, że przy stole pojawia się układ:
- troje rodzeństwa przeciwko jednej osobie,
- dwóch wspólników przeciwko trzeciemu,
- większość przeciwko uczestnikowi, który prezentuje odmienne stanowisko.
I właśnie tutaj szczególnie ważna staje się rola mediatora. Bo mediacja nie jest głosowaniem. To, że pięć osób zgadza się ze sobą, nie oznacza jeszcze, że szósta osoba przestała mieć znaczenie.
Czasami właśnie ten pojedynczy głos pozwala dostrzec coś, czego nie zauważyła reszta uczestników.
Najcichsza osoba często ma najwięcej do powiedzenia
To jedna z obserwacji, które wielokrotnie pojawiają się w mediacjach wielostronnych. Osoba najbardziej dotknięta konfliktem nie zawsze mówi najwięcej. Czasami wręcz przeciwnie. Wycofuje się, milczy. Oddaje przestrzeń innym i nie walczy o uwagę. Nie przerywa ani nie podnosi głosu.
Łatwo ją przeoczyć.
Dlatego mediator musi nie tylko słuchać tego, co zostało powiedziane. Powinien również dostrzegać to, co jeszcze nie wybrzmiało.
Bo brak głosu nie zawsze oznacza brak potrzeb.
Dlaczego zasada równości staje się jeszcze ważniejsza?
W mediacjach wielostronnych zasada równości stron nabiera szczególnego znaczenia. Przy dwóch osobach stosunkowo łatwo zauważyć, że jedna z nich dominuje rozmowę. Przy sześciu uczestnikach jest to znacznie trudniejsze.
Dlatego mediator powinien nieustannie czuwać nad równowagą procesu. Dbać o to, by każda osoba mogła się wypowiedzieć. By każdy uczestnik miał przestrzeń do przedstawienia swojego punktu widzenia i nikt nie został zepchnięty na margines rozmowy.
Nawet wtedy, gdy jego stanowisko jest odmienne od stanowiska większości.
Czy mediacja wielostronna jest trudniejsza?
Tak, zdecydowanie.
Ale jednocześnie bardzo często przynosi niezwykle wartościowe rezultaty.
Dlaczego?
Ponieważ pozwala usłyszeć wszystkie historie jednocześnie. W sądzie uczestnicy najczęściej skupiają się na swoich racjach. W mediacji mają szansę zrozumieć również perspektywę innych osób.
Nie oznacza to, że wszyscy zaczną się ze sobą zgadzać. Oznacza jedynie, że mogą lepiej zrozumieć, dlaczego druga osoba myśli i działa właśnie w taki sposób.
A czasami to pierwszy krok do znalezienia rozwiązania.
Jaka jest rola mediatora?
W mediacji wielostronnej mediator przypomina nieco dyrygenta orkiestry. Nie gra za muzyków i nie decyduje, jaka melodia powinna zostać zagrana.
Czuwa jednak nad tym, aby każdy instrument miał szansę wybrzmieć we właściwym momencie.
Dokładnie tak samo jest w mediacji. Rolą mediatora nie jest mówienie za uczestników. Jego zadaniem jest stworzenie przestrzeni, w której każdy głos będzie miał znaczenie.
Co warto zapamiętać?
Mediacja wielostronna nie polega na znalezieniu kompromisu pomiędzy dwiema stronami.
To próba usłyszenia wielu historii jednocześnie.
Historii, które często przez lata funkcjonowały obok siebie, ale nigdy nie zostały naprawdę wysłuchane.
I właśnie dlatego mediacje wielostronne bywają tak wymagające.
Bo czasami najtrudniejszą częścią konfliktu nie jest znalezienie rozwiązania.
Najtrudniejsze jest sprawienie, aby każdy człowiek przy stole miał poczucie, że jego historia została zauważona i usłyszana.